"Skarżypyta" -  M. Karolewska

  Dlaczego wciąż mi dokuczają,
skarżypytą przezywają?
Przecież ja nic nie zrobiłam,
zawsze prawdę wam mówiłam:
- że Jaś dostał dwójkę w szkole.
- że Krzyś ukrył się w stodole,
- że Basia nie zjadła śniadania i schowała je w tapczanie
- Zosia suknię poplamiła, bo w kałuży się bawiła
- że Ulka w kącie stała,gdyż tabliczki nie umiała
- że Romek rozbił szybę w szkole,
ja na kłamstwo nie pozwolę.
   Wszystko powiedziałam szczerze
teraz uszom swym nie wierzę.
"Skarżypyta" ciągle słyszę
a jak pytam, słyszę ciszę.
Każdy w grupie swej rozprawia,
ze mną nikt już nie rozmawia.
A dlaczego? Nie rozumiem,
przecież zawsze prawdę mówię.
Prawda to wszystko sprawiła,
czyżby ona, czmś złym była?

 



         "Dwunastu Braci" - M. Karolewska 


   Już od niepamiętnych lat,
   co miesiąc był inny brat.
   Zawsze ich dwunastu było,
   to się wcale nie zmieniło.
   Chcę żebyście ich poznali
   i już zawsze rozróżniali.
  
      Styczeń

Zawsze robię pierwszy krok,
gdyż ja rozpoczynam rok.
Żegnam grudzień, witam luty
zawsze noszę ciepłe buty.

     Luty

Wodę zmieniam w gruby lód,
dobrze wiecie, to nie cud.
Śniegiem sypnę, aż po pas,
niech to nie przestraszy was.

      Marzec

Mówią, że kapryśny jestem
mróz ze śniegiem daję z gestem.
Lecz gdy humor dopisuje,
ciepła, słońca nie żałuję.

      Kwiecień


Ja ogrzewam słońcem sad,
żeby rozkwitł szybko kwiat.
Ledwie sad rozbłyśnie kwiatem,
wy witacie się z mym bratem.

     Maj

Śpiewem ptaki mnie witają,
kwiaty płatki mi rzucają.
Niebo czasem wstęgą złotą
wtóruje armatnim grzmotom.

      Czerwiec

Gdy kosze truskawek noszę,
to tym samym wam donoszę,
że czas ruszyć na spotkanie
i wakacji powitanie.

       Lipiec

Na złociste łany zbóż,
na tysiące pięknych róż.
Na pachnący lipy kwiat,
promień słońca niesie wiatr.

       Sierpień

Gdy kombajnów praca wre,
jesień blisko- każdy wie.
Kukurydzy plon dojrzewa,
żółty listek zdobi drzewa.

       Wrzesień

Po porannej chodzę rosie,
przy pachnącym leśnym wrzosie.
Tu spotykam lato, jesień.
Czy już wiecie? Jestem wrzesień.

       Październik

Tysiące barw złocistych lśni
ja kosz grzybów daję ci.
W pięknych barwach chcesz się skryć
chwycę cię w pajęczą nić.

       Listopad

Jak już sama nazwa głosi,
liść już opadł, wiatr go nosi.
Pośród deszczu, ciemnej chmury,
Liści złotych wznosi góry.


     Grudzień

Na wysmukłe, nagie drzewa,
tam gdzie ptak już dziś nie śpiewa.
Pośród szarych pól błotnistych,
spada biały puch gwieździsty.